Wyjazdowe spotkanie ligowe rozegrały w sobotę siatkarki II Iigowe TKS Tomasovia Tomaszów Lubelski , które w Ostrowcu Świętokrzyskim zmierzyły się z miejscowym zespołem KSZO SMS. Przed tym spotkaniem gospodynie zajmowały w tabeli pozycję wicelidera, a tomaszowianki czwarte. Warto jednak zauważyć, że obie drużyny podobnie jak trzeci AZS Lublin w swoim dorobku, miały tyle samo zgromadzonych punktów, czyli po 15. Dzisiejsze spotkanie zapowiadało się zatem bardzo ciekawie i jak pokazały wydarzenia na parkiecie, nie zawiodło zgromadzonych na trybunach kibiców.
Mecz rozpoczął się znakomicie dla tomaszowianek, które od początku pierwszego seta wypracowały sobie przewagę 3-4 punktów. Gospodyniom nawet jeśli udawało się odrobić stratę na różnicę jednego oczka, to za chwilę podopieczne trenerów Stanisława Kaniewskiego i Krzysztofa Wróbla z powrotem odskakiwały na bezpieczną przewagę. Ostatecznie tego seta nasze zawodniczki wygrały 25:21. Emocje sięgnęły zenitu w kolejnych dwóch partiach, które skończyły się na przewagi. W drugim secie obie drużyny zdobyły łącznie 50 punktów, lecz niestety skuteczniejsze były miejscowe, wygrywając 26:24. Jeszcze bardziej emocjonująco było w secie trzecim, gdzie do jego rozstrzygnięcia było potrzeba o 10 punktów więcej niż w drugim, czyli 60. W tej odsłonie siatkarki Tomasovii miały dwie szanse, by rozstrzygnąć tego seta na swoją korzyść najpierw przy stanie 28:27, a następnie przy wyniku 29:28. Niestety tych okazji tomaszowianki nie wykorzystały, co zaowocowało tym, że ostatecznie ten set padł łupem siatkarek KSZO, które wygrały w nim 31:29. Kolejny set przegrany na przewagi najwyraźniej podłamał nasze zawodniczki, które w czwartej partii wyrównany bój toczyły tylko na początku do stanu 5:5, kiedy to z każdą kolejną piłką gospodynie budowały swoją przewagę, by ostatecznie wygrać tego seta 25:11 i tym samym cały mecz 3:1.
Tomasovia: Kateryna Pylypenko, Katarzyna Marcyniuk, Cecylia Pietruszka, Martyna Dzida, Gabriela Kostur, Zofia Madej, Aleksandra Tabaczuk (libero) oraz Marta Maga, Paulina Olchawa, Martyna Staworzyńska,
Foto: Robert Myszka